"Ja, Rah V. Gelerth, obchodziłem tego dnia urodziny. Udało mi się zastrzelić psa w sile wieku i średniej wielkości. Obdarłem go z gęstej sierści, wypatroszyłem, odciąłem łeb i nadziałem na prowizoryczny rożen, pod którym rozpaliłem niewielkie ognisko. Piekł się zupełnie dobrze. Obiecywałem sobie prawdziwie urodzinową kolację.
Miałem trzydzieści osiem albo trzydzieści dziewięć lat, raczej trzydzieści dziewięć i czułem się już bardzo stary. Miałem za sobą szczęśliwe dzieciństwo, interesujące studia nad historią teatru, a nawet udział w wydarzeniach politycznych, które w mojej najwcześniejszej dorosłości przetoczyły się przez Europę."